Labirynt albo figle mózgu

Labirynt albo figle mózgu

Nawyki są modne. Modne jest bieganie, dieta, życie bio i fit, ale modne jest także pisanie o modnym bieganiu, diecie, życiu bio i fit. Bo modne są nawyki uznane za zdrowe. I modne jest eliminowanie nawyków złych. A jeszcze bardziej modne od ich eliminowania jest pisanie o tym, jak je eliminować. Chcąc iść w poprzek, piszę o tym, jak się recepty szuka i nie znajduje .

Kilka tygodni temu natknąłem się na ciekawy artykuł. A może było to 10 dni temu? Z biegiem czasu tracę rachubę w tej jednej sprawie. W każdym razie trafiłem w sieci na interesujący tekst, którego główne przesłanie głosiło: po paru dniach (chyba 10…) niepraktykowany nawyk słabnie o 40% (chyba o tyle). Nie miałem czasu, by przeczytać całość, ale już sam nagłówek natchnął mnie optymizmem. Postanowiłem, że doczytam później. Tyle że później zapomniałem, karty pozamykałem, artykułu nie zapisałem i od tej pory… nie mogę go znaleźć. Przewertowałem „Charaktery”, „Coaching”, a nawet „Zwierciadło” (tfu!) i „Sens” (tfu!). A także bardziej niszowe „Tu i teraz” i „Psychologia w praktyce”. Plus „Psychology today” i „Science daily”. Nie ma. Nigdzie nie ma tych danych. Przeszukałem książkę Ch. Duhigga w poszukiwaniu tych dni i procentów. Bo to przecież tak obiecujące! Kamień w wodę.

Każdy z nas ma wiele nawyków, lepszych i gorszych. Mnie nadzieją napełniała szansa na wyeliminowanie pewnego niepokoju, który czasem nie pozwala wyciszyć się, choćby trochę. Pomyślałem jednak, że skoro siłą woli można poskromić nawyk (tak, w tym artykule padło pojęcie siły woli!), to wkrótce będzie po nim. Koniec z tym kompulsywnym niepokojem. Jednak spokoju mi nie daje niemożność odnalezienia źródła. Bo może pomyliłem dane procentowe i dni. Może to nie jest takie proste? Albo może autor był niewiarygodny, a ja nie sprawdziłem. Wczorajsze popołudnie szukałem. Przedwczoraj też. I nic. Nie wierzę w to, że i tym razem mózg spłatał tak dużego figla. Trawestując Bronisława Maja w roli Pani Loli – „no już by chyba taki nie był, żeby spłatać”. Ale wiem również – interesując się neuro od lat – że to w pełni możliwe. Że mogło takiego artykułu wcale nie być, choć przysiągłbym solennie, że zacząłem go czytać. Ale zgubiłem i ruszyłem na pełne niepokoju poszukiwanie. I zacząłem czuć niepokój znacznie większy niż ten, z którym przy pomocy artykułu zamierzałem wygrać.

PS. Do wszystkich, którzy czytają. Jeśli natknęliście się gdzieś na wspomniany artykuł, ratunku!

 

 

Comments are closed.